Pierwsze wakacje bez rodziców, ale z przyjaciółmi. To było mega przeżycie. Wyjazd do USA na miesiąc. Marzenie z dziecięcych lat.
-Kaśka, jest 20:00 a my siedzimy w hotelu, to nie jest normalne-zaśmiała się Ania- moja najlepsza przyjaciółka
-Hmm, co masz na myśli? Disko?-zapytałam
-Trzeba uczcić ten pierwszy dzień wolności, na dole jest klub, idziemy!-rzekła zdecydowanie Anka
-A reszta? Może się obrazić
-Reszta, to mięczaki pewnie już śpią-odrzekła szukając sukienki
-Ubieraj tą, a ja hmmm, tą, a co? kto bogatemu zabroni-zaśmiałam się, najbogatszy człowiek Polski się odezwał.
Po 30 minutach byłyśmy gotowe.
-Kurde, ale z nas laski, normalnie każdy będzie nasz-rzekła Ania, przeglądając się w lustrze
-Ty, nie podniecaj się tak, bo Ci stanie-zaśmiałam się
-Zboczeniec
-Chyba nigdy nie miałaś doczynienia ze zboczeńcem, ale spokojnie, dzisiaj będziesz miała okazję to nadrobić-walnęłam ją w ramię
-Za dużo mówisz, chodź idziemy-pociągnęła mnie za rękę.
*W klubie*
Bawiłam się całkiem nieźle, szkoda, że do tańca trafiały mi się same oblechy, śmierdzące i nachalne, ale chyba bawiłam się lepiej niż Anka, która cały czas siedziała przy barze.
-Ale nudy-jęknęła
-Chyba nie jesteś taką super laską, jak mówiłaś-upiłam łyka jej drinka
-Ja po prostu nie biorę pierwszego lepszego-ałł, zabolało.
-Cześć dziewczyny, co tak same siedzicie? Może macie ochotę zatańczyć-usłyszałyśmy jakieś męskie głosy. Obruciłam się na krześle i ujrzałam czyjś tors, podniosłam głowę do góry i... ujrzałam Matta Andersena, tak! Tego Matta. Jako, że interesuje się siatkówką to go znam.
-O ja pierdziele Anderson-powiedziałam pod nosem
-Ty go znasz? No Kaśka jesteśmy tu od kilku godzin, a już wyrwałaś takiego faceta, propsy-wiele razy mówiłam Ance, aby trochę się zainteresowała sportem.
-To są siatkarze, idiokto-dobrze, że oni nie znają Polskiego
-Aaa to dlatego są wysokości drzew-kontynuowaliśmy naszą rozmowę
-A Panie są z Polski?-zapytał Jaeschke, no tak, przecież on gra w Rzeszowie
-Tak-odpowiedziała dumna Ania
-Jednak to prawda, że Polski są najładniejsze-uśmiechnął się Anderson, spoglądając raz na mnie, a raz na Anie. Ciekawe o czym myślał?.
Zauważyłam, że Thoams "porwał" gdzieś moją przyjaciółką.
-To co zatańczymy?-Amerykanin wyciągał rękę, bez wahania ją załapałam i poszłam na całość, było zarąbiście. Nawet w snach nie śniłam o tym, że będę tańczyć razem z Mattem, przecież o tym marzą prawie wszystkie jego fanki i chociaż ja do nich nie należałam, to czułam pewnego rodzaju zaszczyt. Tańczyliśmy razem przez trzy piosenki, w końcu zmęczona wróciłam do baru.
-Spotkajmy się kiedyś w cichszym miejscu, tak żebyśmy mogli się lepiej poznać-odparł Matt
-Spoko, będę tu miesiąc-uśmiechnęłam się
-Daj mi swój numer-podał mi telefon, wpisałem dziewięcio cyfrowy kod, chciałam się wpisać Kasia, ale przecież on nie wie, że ja mam tak na imię, nie zapytał, to nie powiedziałam, więc napisałam polka, może skojarzy, głupi nie jest, chyba.
-Będę się zbierać, zmęczona jestem-zaczęłam szykować się do wyjścia.
-Odprowadze Cię-odrzekł przyjmujący
-Nie ma takiej potrzeby, muszę tylko wejść po schodach
-Naprawdę? Ja tak samo-uśmiechnął się. Cóż za zbieg okoliczności. Gdy byłam przy wyjściu zauważyłam Anię i Tomka, widać było, że dobrze się bawią. Trochę jej zazdrościłam, bo szczerze mówiąc to wolałam Jaeschke od Andersena i z chęcią bym się z nią zamieniła. Dałam Ani znać, że wychodzę, ta w odpowiedzi puściła mi lajka, coś czułam, że sama to ona dzisiaj do pokoju wróci, o ile wogóle wróci.
-Dziękuję za odprowadzanie Panie Anderson-pocałowałam go w policzek i weszłam do pokoju.
Przebrałam się w piżame i położyłam do łóżka. Kiedy zamknęłam oczy usłyszałam dzwonek sms-a. Ocho, pewnie Anka dzwoni po pogotowie- pomyślałam. Myliłam się, to był Matt.
On: Pokój numer 2 zapamiętam
P.s Specjalne się tak wpisałaś, abym się nie domyślił?
Ja: A ty jaki masz numerek?
P.s Przez przypadek
On: 20. Wróciła już twoja koleżanka?
Ja: Nie
On: Thoams też nie, pewnie dobrze się bawi, szkoda, że ty się tak nie bawiłaś :'(
Ja: Ja bawiłam się śmietanie, bo z tobą :*
On: Spotkajmy się jutro w tej kawiarence na dole o 09:00
Ja: Okej już się nie mogę doczekać, dobranoc, do jutra :*
On: Słodkich snów, najlepiej z moim udziałem :) :*
Z uśmiechem na twarzy zakryłam twarz kołdrą.
Ten Matt, to jednak super gość-pomyślałam i zasnęłam.
-----------
Taki, prolog. Zobaczymy co z tego wyjdzie, juz pracuję nad pierwszym rozdziałem, także możecie się go spowodować w okolicach weekendu.
Pozdrawiam ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz